Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits
MK -Down The Road Wherever - Wersja do druku

+- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (http://sarcoidosisguide.info)
+-- Dział: Markowe tematy (http://sarcoidosisguide.info/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Tłumaczenia tekstów (http://sarcoidosisguide.info/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Wątek: MK -Down The Road Wherever (/showthread.php?tid=152126)



MK -Down The Road Wherever - darco - 09.12.2018

Pale Imitation

Pewnego razu wróciłem i zatrzymałem się na ulicy
Gdzie mieszkałem
Wstałem rano
Założyłem moje buty i przeszedłem przez ulicę
Stanąłem przed naszym domem
I wróciłem do czasów kiedy jeździłem na trzykołowym rowerku.
 
Na końcu tarasu spojrzałem na zaułek
I tam był
Mały chłopak o włosach koloru blond
Z kijem w dłoniach patrząc prosto na mnie
A jeśli on nie był mną
A więc, mój Boże, był taki jak  ja kiedyś
 
Patrzyliśmy na siebie
Ale spojrzał na mnie i odwróciłem wzrok
Po chwili
Kiedy się odwróciłem, już go nie było
 
Nie sądzę, żebym kiedykolwiek stał się w połowie człowiekiem
Takim jak kiedyś byłem.
Kapitanem wojownikiem
Odważny piracki król morza
Nikt tak nie robi jak ja
Albo tak  do mnie mówią
Ale jestem bladą imitacją (tamtego siebie)
Trzymałem w tajemnicy mój sekret


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 10.12.2018

Przyda sie trochę psychologii
Slow learner-powolny uczeń" jest to termin używany dla określenia ludzi , który mają zdolność uczenia się niezbędnych umiejętności , ale w tempie i głębokości poniżej przeciętnej (w porównaniu do innych rówieśników w tym samym wieku). Aby uchwycić nowe koncepcje, powolny uczeń potrzebuje więcej czasu, więcej powtórzeń i często więcej zasobów od nauczycieli, aby odnieść sukces. Umiejętności rozumowania są zazwyczaj opóźnione, co sprawia, że ​​nowe koncepcje są trudne do nauczenia. Powolny uczeń został tradycyjnie uznany za kogoś, kto ma standardowe IQ poniżej średniej.

Ludzie mówią: "Gdzie byłeś?"
Lub "Gdzie pojechałeś?"
Jestem powolnym uczniem
Robię wszystko wolno
To moja droga, wiec powinna być prawdziwa
Świat idzie szybko niż ja
Ale tam gdzie ty jesteś zaniepokojony
Ja dostaje dobre rzeczy na końcu
Gdzie jest sens w martwieniu się
Jeśli powinniśmy zacząć trochę później
Gdzie jest sens w pośpiechu
Kiedy czekanie wydaje się takie wspaniałe?
Spalam się powoli
Mój ostatni pociąg odszedł jakiś czas temu
Jestem powolnym uczniem
Robię wszystko wolno

Więc gdzie jest sens w martwieniu się
Jeśli powinniśmy zacząć trochę później
Gdzie jest sens w pośpiechu
Kiedy czekanie wydaje się takie wspaniałe?
Spalam się powoli
Mój ostatni pociąg odszedł jakiś czas temu
Jestem powolnym uczniem
Robię wszystko wolno

Taak Spalam się powoli
Mój ostatni pociąg odszedł jakiś czas temu
Wiec ,jestem powolnym uczniem
Robię wszystko wolno


RE: MK -Down The Road Wherever - Robson - 10.12.2018

"Pale Imitation" to perełka ale kompletnie mi nie pasuje do całości ta linijka ...Nobody does me like I do Or that’s what they say to me...


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 10.12.2018

"Pale Imitation" to perełka ale kompletnie mi nie pasuje do całości ta linijka ...Nobody does me like I do Or that’s what they say to me

moze teraz?


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 14.12.2018

“Matchstick Man,” another personal memory that poignantly captures Mark Knopfler as he was, and as he remains. “That’s me,” he confesses readily, “a young idiot with a guitar and a bag, climbing up into trucks and hitchhiking. I was trying to get back from a Christmas Eve gig in Penzance early on Christmas Day. I thought I’d hitch home. I don’t think I really knew it was 500 miles from there.”
“I got a lift up the old A1 and he let me off at a high crossroads in the Midlands. The sun was shining, there was snow everywhere and I could see for miles. There was nothing moving anywhere. I’m standing there with my guitar case and bag and this realization of what I’d chosen to do with my life. To me, it was exactly what I wanted to do. It’s just a snapshot of me then. From the air I would have been a tiny matchstick figure in this vastness of snow with his dream of being a musician.”

Więc był tam, w( mieście) Penzance,
Wigilia Bożego Narodzenia granie w jakimś zespole
Teraz wczesnym rankiem w Boże Narodzenie
Pojedzie do domu stopem do Geordielandu(region Newcastle)

Zeszłej nocy spadł śnieg, mam pecha
I za kogo ty, do diabła się uważasz?
Wspinając się do ciężarówki
Z twoją starą torbą i gitarą

A ty, ty wolisz być włóczęgą
Nikt cię nie zaprosił(do auta), wiesz
mizerna postać o świcie
Masz pięćset mil do przejechania

Kierowca musi teraz zrzucić ładunek
Gruby śnieg wciąż leży na ziemi
(Kierowca)zostawia go na dużym skrzyżowaniu
Gdzie widzi ile jeszcze mil (do przejechania)

Słońce świeci, niebo jest niebieskie
I wszystko jest białe i nagie
Nie widać żadnego samochodu
Nic się nie porusza gdziekolwiek

A ty, ty wolisz być włóczęgą
Nikt cię nie zaprosił(do auta), wiesz
(Czuje się jak)figurka z zapałek(który) patrzy na
Te rozległe i ciche równiny śniegu


RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 14.12.2018

Dzięki darco za tłumaczenie! Domyślam się, że nie jest to proste, więc fajnie że to robisz!!!


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 17.12.2018

Nobody's child
Obdarty dzieciak, którego nikt nie chciał
Zostawiony sam na dziką włóczęgę
Dawno temu został porzucony
Niczyje dziecko
Nigdy się nie uśmiecha i nie gada
Nigdy nie kłóci się lub narzeka
Staje się tak twardy, jak(góry) Sierra
I zachodnie równiny
Come a'cow cow yicky yicky yea
Come a'cow cow yicky yicky yea

Nauczył się wymachiwać rozbitą butelką
Nauczył się używać pięści i noża
W barach i burdelach
Jego życie
Drążył przekop w kierunku granic
Niebo było ciemne, ale nie padało
Przybyli (raz) najwredniejsi rewolwerowcy
Na zachodnich równinach
Zaprzyjaźnił się z tymi straceńcami
Każdy z nich to złodziej i zabójca
Łupy zwisają z ich siodeł
Razem z bronią.
Come a'cow cow yicky yicky yea
Come a'cow cow yicky yicky yea
Obdarty dzieciak, którego nikt nie chciał
Zostawiony sam na dziką włóczęgę
Teraz galopuje obok Diabła
Niczyje dziecko
Come a'cow cow yicky yicky yea
Come a'cow cow yicky yicky yea


RE: MK -Down The Road Wherever - Robson - 17.12.2018

Dzięki uprzejmości Marka dziadka przesyłam bardzo interesujące materiały. Promo i wywiady zza naszej zachodniej granicy.

Najpierw przypomnienie kariery MK i DS.
120 milionów sprzedanych płyt, 40 lat na scenie, wiele nagród Grammy, poprzednia płyta „Tracker” z 2015 roku ze statusem złotej płyty w Niemczech.
O studiu- muzyczny plac zabaw
Kiedy MK udziela wywiadu, robi to albo w jego ulubionej kawiarni „The Bluerbird” w sercu Londynu, lub w swoim British Grove Studio w dzielnicy Chiswick, które prowadzi od 2006 roku, i nagrywają w nim tak zacni klienci jak Eric Clapton czy Rolling Stones.
„Cieszę się, że to zostało pozytywnie przyjęte” mówi stojący przed nim Knopfler; „ bo była to naprawę ogromna inwestycja, którą wielu mi odradzało. Bołało mnie zawsze wydawnie pieniędzy na wynajęcie drogiego studia, i rezygnacja gdy coś mi w międzyczasie wypadło.
Jest Supernowoczesne. Swiątynia dzięku w budynku starej fabrki, 30 minut jazdy taksówką na wschód od Heathrow. Dwa oddzielne pomieszczenia dają możliwoś
dokonywania doskonałych nagrań digitalnie lub analogowo, z zespołem lub wielką orkiestrą, z wszystkim możliwymi raratasami pochodzącymi ze starych studio Decc i EMI i historycznymi instrumentami. „Mam coś dla każdego. Trzeba się tylko podłączyć i można zaczynać”. Po prostu: muzyczny plac zabaw, w którym wielki, krępy człowiek z Newcastle jest najlepszym klientem, prawie codzienie pije w nim kawę, ma jakieś spotkanie lub wpada na sesję. I tu nagrał swój album Down The Road Wherever.
O płycie:
Down The Road Wherever jest subtelym albumem inspirowanym elementami i county i blugsass.
Z jednej strony typowo knopflerowa, z drugiej obfituje w prawdziwe niespodzianki. Zapożyczenia z jazzu, soul i funki, są miłym dopełnieniem jego sprawdzonego miksu z Rocka, Bluesa i Fuk, których obecności sam nie potrafi wytłumaczyć:„właściwie nigdy nie słuchałem Motown, Cab Calloway czy Sly Stone. To nie moja rzecz. Jednak czasem przyłapuje się nad tym, że puszczam właśnie tę płytę, i potrafię się super wyluzować. Do tego jeszcze przy dobrym winie na kanapie. I moje własne piosenki najlepiej piszę mi się na kanapie. Kanapa musi być swego rodzaju katalizatorem, no dobrze, może to wino. W każdym razie przez to udaje się staremu psu nauczyć parę nowych sztuczek. „
O tekstach:
Down The Road Wherever” jest dokładnie tym, co obiecuje: wspomnienia, doświadczenia i obserwacje, które Mark zebrane przez Marka. Liryczny dowcip słowny komik dnia codziennego zdrowy humor : o młodości, kiedy regularnie jeździł auto stopem, I najczęściej, niewiadomo gdzie musiał wysiada
, raz w śniegu, raz w deszczu)
Wywiad:
Powiedział Pan kiedyś, że nie może słucha
swojego głosu. Jest tak dalej?
Na wcześniejszych płytach nie lubiłem swojego głosu. Dzisiaj jest w nim coś prawdziwego. Przed 21 laty rzuciłem palenie, wtedy mój głos brzmał źle. Polepszył się, ale brzmi nadal jak głos zranionego zwierzęcia.
Jest Pan wielkim fanem amerykańskiej piosenki. Również ta płyta zawiera dużo elementów county i blugsass. Skąd pochodzi ta fascynacja?
Bardzo kształtowało mnie radio. Już jako dziecko słuchałem tej muzyki, piosenek w stylu Big Rock Cand Mountain”. Taki sam wpływ na mnie miała celtycka jak i muzyka północna. (chyba chodzi o Pn amerykańska, przyp. moja)
Piosenka „Back On The Dance Floor” jest celowo tak programowo bezczelna? ma Pan znowu ochotę na udział w tańcu w międzynarodowym popowym cyrku?
Ta piosenka nie jest naprawdę o mnie. Kiedy widzi się występujących wyleniałych artystów, to jest to trochę dziwaczne. Jest tyle młodych talentów, a stare szkielety są ciągle jeszcze w drodze. Wyglądają jak chodzące trupy. Nie wymienię żadnego nazwiska, ale nie wiem czy ci, którzy są tak długo na scenie naprawdę mają związek (kontakt) z tym co robią. Z miejscami, gdzie występują, z tamtejszą kulturą.
A jak to jest u Pana?
Ja przynajmniej próbuję. Czytam dużo o miejscach, w których występuję. Zwiedzam miasto. W ten sposób w czasie wizyty w Hamburgu poznałem rowerem Pösendorf.
Nowy album jest cichy, wyważony. Nie boi się Pan, że nie przebije się w naszych hałaśliwych czasach?
Sądzę, że nie ma żadnych szans, ale nie martwię się tym. Zalewa nas tsunami płyt, książek. Moja ręka wynurza się jakoś z z tego błota. Ale mam szczęście.
Bo wcześniejsze płyty sprzedawały się bardzo dobrze w Niemczech?
Nie interesuję się tym. Nie rozumię całego tego interesu muzycznego. Jak i żadnego innego. Mój doradca finansowy wątpi we mnie. Moje studio nie przynosi żadnych pieniędzy, ale on mówi, że to wystarczy i mogę je dalej prowadzić.
Ogromny sukces odniósł Pan ze swoim gitarowym rockiem już w 1980 roku, właściwie jedną dekadę przez popem, new Wave czy muzyką elektoniczną.
Ach, zawsze było wszystko, Firma płytowa Warner miało specjalny dział disco. Obok były zespoły rockowe jak Boston i Kanasas. Było miejsce dla wszystkich. Pojawiliśmy się z New Wave i koncertowali z Talking Head. Nie określałbym naszej muzyki wyłącznie jako rock. Brothers in Arms to piosenka folkowa, połączenie różnych wpływów, celtycka melodia z amerykańskim gitarowym blusem. Dla mnie była zawsze ważna synteza.
Mieszka Pan w Londynie, w dzielnicy Notting Hill. Co Pan myśli o Brexicie?
Na moje płycie jest piosenka „My Bacon Roll”. Opowiada o człowieku Brexitu. W jego firmie mają miejsce nowoczesne
wiczenia kadry kierowniczej, których on nie rozumie. Wypadł ze swojego czasu. Jego życie to palenie, picie, kanapka z szynką i gotówka w kieszeni. Starsi ludzie, ludzie Brexitu są dinozaurami, które trzymią się kurczowo starych rzeczy i przeciwstawiają się nowym rozwiązaniom.
Patrząc z perspektywy kontynentu ma się wrażenie, że w Londynie upada demokracja. Podobno nawet w gmachu Parlamentu mają grasować szczury.
Ach, Londyn w czasie Drugiej Wojny był bombardowany każdego dnia. Również nie złamały go bomby IRA. Nic nie jest w stanie sparaliżować Londynu, nawet gdy ruch samochodowy czasem jest przyblokowany. Ja martwię się o naszą kulturę. Kultura jest okaleczona, ale wierzę, że przeżyje. Jestem optymistą. UNO było wspaniałym, pomysłem, ale rzeczywistość czasem rozczarowuje.To samo dotyczy UE w Brukseli. Ale ponieważ jakiś model zawiera błędy nie znaczy, że powino się go wyrzucić.
Pana ojciec o węgiersko- żydowskich korzeniach musiał w 1939 roku uciekać z Czechosłowacji. Co sądzi Pan o silnych nacjonalistycznych siłach w Europie wschodniej?
Podzielam troski, które ma każdy myślący człowiek. UE jest uszkodzona (zepsuta? Przyp. moja) i musi zostać naprawiona. Musimy razem pracować nad tym, by funkcjonowała dalej. Alternatywa wywołuje strach, ale ufam, że da się temu zapobiec. To także problem wykształcenia.
Drugi artykułu : Nadchodzi niespodziewane.
Dawny szef Dire Straits zawsze musi odpierać zarzut, że jest spokojnym i przemyślanym, ale nie nudziarzem. Kto dokładnie wsłucha się w jego nowy album odkryje w nim wiele interesujących i zabawnych niuansów. Jest ich tu tyle, jak nigdzie dotąd. Folk, Blues i Rock, pierwszy raz pojawiają się elementy jazzu, mamy zapożyczenia z Funk nawet Soul. Mamy sentymentalne, w najlepszym stylu Tonny Benetta „When You Leave”,i „ Does That” śpiewane na sposób Van Morrisona. „W Floating Away” sięga nawet - tu słucha się i zdumiewa - do Bossa Novy.
W pierwszym „Trapper man” krytykuje turbo kapitalizm, w „Back To The Dancefloor” żartuje z prób powrotu na scenę podstarzałych kolegów, w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego) w „Good On You Son” skutecznie rozlicza się z rodakami, wateranami show biznesu, którzy odnieśli sukces życiowy w Holywood, przy barze pokazują wypchane banknotami kieszenie, a zapominają skąd pochodzą. w „Drover’s Road” zaklina stare dobre czasy przed internetem i komórką. (nienawidzę tego nowoczesnego szajsu) „To był lepszy świat”- mówi artysta. I to obwieszcza w tak szelmowski i perfidny sposób, że słuchanie sprawia po prostu przyjemność Kto nazywa go tabletką na sen, musi dokładnie wsłuchać się w płytę.
„czasem tęsknię do tego niewinnego czasu, kiedy wszystko było nowe i ekscytujące.Kiedy byłem młodym człowiekiem, który nie chciał podbijać świata. To był wypadek przy pracy – ale z pozytywnami skutkami. To znaczy moje dzisiejsze życie jest super. Ale są momenty, kiedy z nostalgią spoglądam do tyłu: jak na debiut zespołu na początku października 1987 roku”. Tu uśmiecha się trochę i przyznaje, że „schlebia mu, kiedy ktoś z jego powodu sięgnął po gitarę, lub kiedy młodzi artyści coverują kawałki jak „sułtani swing.” Jak mam by
szczery:większość z nich gra to lepiej niż ja. Niedawno paru chłopców (org. Kids), w londyńskim metrze grało to z takim zacięciem, że byłem cały poruszony. Szczerze: miałem łzy w oczach. I byłem szczęśliwy, że mnie nikt nie zauważył – inaczej musiałbym to zajęczeć, i głupio bym wypadł. Bo jeżeli mam być szczery: gram stare kawałki tylko dlatego, że żąda tego moja publiczność. Ale nigdy nie wpadłbym na pomysł, żeby tego posłuchać samemu. Po prostu: nie żyję w przeszłości, robię nową muzykę i nigdy nie pojadę na trasę nostalgii. To zostawiam szkieletom, którzy regularnie wygrzebują się z grobu, żeby zarobić parę funtów. „
Dlatego (MK) odmawia udziału w aktualnej trasie Dire straits Legacy. „ nie mogę nic w tym zmienić” mówi kmpozytor wszystkich kawałków DS z poważną miną. „Jeżeli jest to to, co uważają za słuszne- proszę bardzo. Ale takich bzdur (lub glupot) nie będę robił z nimi, dlatego nie weszłem w taką bzdurę jak Rock`n`Roll Hall Of Fame. Naturalnie, to miły komplement, by
tam umieszczonym. Ale kiedy się okazało, że mam zagrać te i tę piosenkę, przemawiać, i gadać z ludźmi, których nie znam, było mi za dużo. Wolałem zostać w domu i dokończyć album. Możesz nazwać mnie uparciuchem , ale taki już jestem”

Tytuł z FAZ: Gram jak blacharz
Do Pana studia może wmaszerować cała orkiestra. Wykorzystuje Pan to miejsce dla muzyków, lub korzysta Pan z dźwięków komputera?
Dla całej orkiersty symfonicznej nie ma miejsca, ale dla 50-60 osobowej, tak. I zapraszam ich, kiedy nagrywam muzykę filmową. Kiedyś korzystałem z komputera, ale zuważyłem , że lepiej jest pracować z prawdziwymi instrumentami. Robiłbym to zawsze, chociaż nie wiem co znaczą te małe kropki na pięciolini.Robię wszystko ze słuchu.
To znaczy, Pan nuci swoim muzykom melodię? Czy korzystacie z keyboardu? Czy jednak notuje to Pan?
Właściwie potykam się od jednego kryzysu do następnego. Tak długo, aż będzie gotowe. Wiem, że mój sposób pracy jest zły. By
może, byłoby lepiej, gdybym zamiast Guya Fletchera (producent i klawiszowiec), który jest taki samym analfabetą nutowym jak ja, zatrudnił muzyka, który przełożyłby od razu moje pomysły na transkrypcję nutową na orkiestrę. Ale ja lubię ten amatorski sposób pracy. Wtedy wpadają często świeże, czasem nawet dziecinne pomysły, i jest to ciekawsze , niż nazbyt ambitny akcent. W przemyśle muzycznym jest bardzo dużo ludzi, którzy wszystko wiedzą o muzyce, ale nie potrafią napisać żadnej melodii, tak , żeby coś zarobić lub z tego żyć. To bardziej udaje się mnie.
Na wydanie Pana albumu potrzebował Pan trzy lata. Co inspiruje Pana do pisania piosenek? Zbiera Pan wrażenia na ulicy, w kawiarni, w pubie?
Dokładnie.Akurat siedziałem w kawiarni, kiedy usłyszałem pytanie zadane przez człowieka popierającego Brexit „Have you got my roll? My bacon roll?” Dla mnie zabrzmiało to jak poezja. Być może nie jestem poetą, ale temu, kto pisze teksty piosenek bardzo spodobała się ta scena, ponieważ mówi coś o ludziach, i mogę wykorzystać to jako wstęp do piosenki. Ta nazywa się potem „My Bacon Roll” i trafiła na now płytę. Takie chwile często się powtarzają. Przynajmniej dla mnie.Ale potrzeba wyczucia, empatii, współodczuwania, żeby takie momenty zuważył autor tesktów piosenek. To nie to samo co autor powieści czy nawet liryk. Ten ostatni używa słów poezji, ale one nigdy nie mogą być wykorzystane do piosenki.
Zapisje Pan takie momenty, wyrazy, czy całe zdania. I rozbrzmiewją w Pana głowie od razu melodią?
Melodią nie. Ale kiedy zapisałem zdanie „Have you got my roll” Zapamiętałem znak zapytania „My bacon roll” i oddałem go w linii muzycznej. Tak jak powstało „Money for Nothing”, kiedy usłyszałem to zdanie od kogoś, od razu usiadłem i zapisałem, też dlatego, bo ten człowiek był niesympatycznym typem.
A co robi Pan, kiedy melodia nie rodzi się od razu? Bierze Pan gitarę i brzdąka?
Dokładnie. Jakoś tam pracuję nad pomysłem. Gdybym miał jakiś wzór, zdradziłbym go Panu,ale taki nie istnieje. Czaasem postępuje to bardzo szybko, innym razem trwa dłużej, muzyka nie chce się przyjść. Przypominam sobie piosenkę o pewnym kolekcjonerze autografów, Rudiger. Wyglądał trochę niebezpiecznie, w swoim długim, przeciwdeszczowym płaszczu i ciemnych okularach. Podszedł do mnie krótko po zamordowaniu Johna Lennona (8 12.1980), i napisałem od razu tekst, w którym nie zmieniłem żadnego wyrazu. Ale trwało to 16 lat, dopóki wpadła mi do głowy melodia.
Kiedy ma Pan już gotowy tekst, próbuje pan stale przekształcić go w piosenkę, nawet jeśliby to miało sługo trwać?
Tak robię. Mam go w pamięci. Mał całą hałdę gotowych fragmentów, i kiedy mam dzień wolny od obowiązków, biorę dwie rzeczy i pracuję nad nimi, tak długo, aż nie idzie dalej. To mnie jednak nie zniechęca. Następnym razem pracuję nad nim dalej.Czasami trwa to dłużej, ale kiedy po czasie wraca się do tego tekstu, otwierają się nowe drzwi. Nie zna Pan tego ze swojej pracy?
No dobrze, w dziennikarstwie czuje się codzienną presję, jak Pan wie ze swojego dziennikarskiego doświadczenia.
Ale ta presja może być czymś dobrym. W każdym razie to to ważne doświadczenie szczególnie dla młodego człowieka. W każdym razie było tak ze mną. Bez tego doświadczenia nie zostałbym autorem piosenek, jakim jestem. Dziennikarstwo wyostrza zmysły. Uczy coś podsumować, obchodzić się ze slowem, nadać sens tekstowi. Dziennikarstwo jest dobrą szkołą, i jestem pewien, że bardzo mi pomogło w pisaniu piosenek. Pamiętam nawet ostatni tekst, który napisłem, przed rozpoczęciem studium na uniwersytecie. Redaktor zapytał nie, czy znam „Jimmy Henderson” , ponieważ właśnie zmarł, i mam napisać o nim artykuł. No, ten „Jimmy Henderson” był Jimmy Hendrixem, i mój ostatni artykuł jest o jego śmierci.
Miał Pan okazję widzieć Jimmy Hedrixa jeszcze na żywo?
Nie, nie.
Potrzebuje Pan jeszcze dziś nacisku, by skończy
album? Lub mówi Pan: obojęznie, niech trwa cztery lata, byleby znalazło się wystarczająco piosenek?
Tym razem miałem nawet za dużo kawałków. Dlatego napewno wybrałem te niewłaściwe. Myśle że, że album jest za długi. Ale powiedziano mi, to dobrze, bo można zrobić wersję Extended Temin „Deluxe”. Ale od tego jest menager Paul Crockford. Ja nie znajduję w tym niczego emocjonującego. To jest buissnes, i muzyka jest czyś zupełniee odmiennym. Raz na rok spotykam się z moim doradcą finansowym, i mówi mi, na co mam uważać. Właściwie to wcale nie wiem o czym do mnie mówi. Bo jestem zupełnie niezainteresowany językiem biznesu. Ale jestem odpowiedzialny za moich współpracowników, moją rodzinę, dzieci. Dlatego zachowuję się odpowiedzialnie i słucham tego wszystkiego, choć nic z tego nie rozumię. To jak z zegrmistrzem. Wyrabia wspaniałe rzeczy, lecz kiedy otwiera kopertę by mi pokazać jego mechanizm, to tak samo mógłbym się gapić na powierzchnię księżyca. Nic z tego nie rozmię.
Więc nigdy nie zgłosiłby się Pan na kurs, na którym uczy się składania zegarka, jakie odbywają się w Szwajcarii?
Nigdy. Moje ręce czują się bezradne. Jestem zadowolony, że mogę bez problemu zapiąć ostatni guzik pod kołnierzem bo z tym w kołnierzu, zaczyna się trudność. Tak samo z zamkiem błyskawicznym (MK bawi się zamkiem w jego wełnianej kurtce) Właściwie prosta rzecz (majstruje) Ale nie udaje się. W wojsku tacy ludzie jak ja są niepotrzebni..
Za to jest Pan wielkim muzykiem, uważanym za herosa gitary
Nie, absolutnie nie. Pisanie i wykonywanie piosenek odbija się na umiejętnościach grania. Gdybym grał tylko muzykę instrumentalną, polepszyłbym mój warsztat muzyczny. Dlatego gram jak blacharz. Z pewnością mam specjalne bicie. Tego nie można kupić. I mam podejście do gitary. Ale przy pytaniach z teorii nie przydałbym się do niczego. Pewien mój znajomy gra w bigbandzie, i daje mi konstruktywne rady, co powinienem wiedzieć. To długa lista..
Cwiczy Pan jeszcze?
Cwiczę jeszcze. Ale mam znacznie łatwiej niż muzyk klasyczny. Stoję, muszę przypomnieć sobie wszystkie teksty, przebieg piosenki. To jak odpytywanie. I potem uważać aż przyjdzie ten moment, w którym wypada solo, bo kiedy się go przeoczy, nie ma już improwizacji. To jest luksus definiuje się jako autor piosenek, nie jako gitarzysta. Moim życzeniem jest pisanie dobrych piosenek, nagrywanie dobrych płyt. Bycie dobrym muzykiem, to inna góra, którą trzeba zdobyć. Można spróbować być dobrym muzykiem, ale to wymaga wielu, wielu godzin pracy. Przed paru laty mieszkałem w Nowym Jorku, grałem sesje dla innych muzyków i pisałem muzykę filmową. Wziąlem sobie wtedy na to czas, ale bez nauczyciela. A powinienem to zrobić. Jeszcze raz chce podkreślić: czuję się kimś, kto pisze piosenki, a nie jest wirtuozem muzycznym.
Dlatego opuścił Pan uroczystość w Rock`n`Roll Hall Of Fame, ponieważ wolał tam Pan tam trafić jako autor piosenek?
Tak, to by mi odpowiadało, to mi się podoba. Przyjęcie do Rock`n`Roll Hall Of Fame jest fantastycznym wróżnieniem, bardzo miłym, ale w tym czasie byłem bardzo zajęty. Pracowałem nad nową płytą i musicalem „Local Hero”, dla którego pisze wszystko, i w styczniu ma premierę w Szkocji. Byłem w wirze pracy, kiedy przyszła wiadomoś
od Paula o ceremonii: był niezbyt szczęśliwy, bo organizator chciał mieć różnych ludzi.
Wtedy pojawia się wizja powrotu Dire Straits?
Dokładnie, wtedy muszę być tu i tam, trzeba wziąć udział w wielkiej konferencji prasowej. To brzmi już trochę arogancko, i pomyślałem sobie wtedy, że nikt mi nie musi mówić, co mam robić.


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 18.12.2018

Ogólnie interesujące informacje ale są takie fragmenty ,że ręce i nogi same się uginają To na pewno był niemiecki, lewacki dziennikarz . Jak można zadać pytanie anglikowi : u was w Parlamencie są podobno szczury, ciekawie czy w Reichstagu sa? powinna paść odpowiedź. W Londynie nie ma już demokracji, brawo ten pan ! o ruchach nacjonalistycznych oczywiście tylko w Europie Wschodniej nie wspomnę.Co to za gazeta ??Niech mi ktoś to również wytłumaczy cytuje w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego).Moim zdaniem ten co to napisał ma na pewno wielkie boom w głowie.


RE: MK -Down The Road Wherever - Robson - 18.12.2018

(18.12.2018, 16:36)darco napisał(a): Ogólnie interesujące informacje ale są takie fragmenty ,że ręce i nogi same się uginają To na pewno był niemiecki, lewacki dziennikarz . Jak można zadać pytanie  anglikowi : u was w Parlamencie są podobno szczury,  ciekawie czy w Reichstagu sa? powinna paść odpowiedź. W Londynie nie ma już demokracji, brawo ten pan ! o ruchach nacjonalistycznych  oczywiście tylko w Europie Wschodniej nie wspomnę.Co to za gazeta ??Niech mi ktoś to również wytłumaczy  cytuje w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego).Moim zdaniem ten co to napisał ma na pewno wielkie boom w głowie.

w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego)

Też mnie to zastanowiło Zdezorientowany


RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 19.12.2018

(18.12.2018, 19:42)Robson napisał(a):
(18.12.2018, 16:36)darco napisał(a): Ogólnie interesujące informacje ale są takie fragmenty ,że ręce i nogi same się uginają To na pewno był niemiecki, lewacki dziennikarz . Jak można zadać pytanie  anglikowi : u was w Parlamencie są podobno szczury,  ciekawie czy w Reichstagu sa? powinna paść odpowiedź. W Londynie nie ma już demokracji, brawo ten pan ! o ruchach nacjonalistycznych  oczywiście tylko w Europie Wschodniej nie wspomnę.Co to za gazeta ??Niech mi ktoś to również wytłumaczy  cytuje w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego).Moim zdaniem ten co to napisał ma na pewno wielkie boom w głowie.

w „Nobodys Child” szuka przyczyn niezmierzonej zachłanności generacji baby boom (wyżu demograficznego)

Też mnie to zastanowiło Zdezorientowany



RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 20.12.2018

Jako autor tłumaczenia najpierw chciałbym przeprosić za literówki wynikające z pośpiechu, podaję też  linki  do artykułów.
http://classicrock.net/wp-content/uploads/2018/11/mark-knopfler-down-the-road-wherever-e1542280015235.jpg 
Z tego artykułu pochodzi zdanie: in ›Nobodys Child‹ sucht er nach den Wurzeln für die unermessliche Gier der Babyboomer-Generation,
http://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=21&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwi1oNWT_avfAhUNJlAKHRdxAVg4FBAWMAB6BAgIEAE&url=https%3A%2F%2Fwww.abendblatt.de%2Fkultur-live%2Farticle215809257%2FMark-Knopfler-und-wie-er-Poeseldorf-per-Rad-erkundete.html&usg=AOvVaw2pZLbpULW7c_tdzLGkXWE0
Drugi arytkuł zawierający wywiad z MK pochodzi z Hamburger Abendblatt.
Niestety, oprócz (ciekawych moim zdaniem) wypowiedzi MK ma się wrażenie, że dziennikarka gazety z Hamburga,   chce wyciągnąć od MK pewne jednoznaczne polityczne deklaracje, których ten inteligentnie  odmawia. A szkoda, mogłaby zadać ciekawsze pytania...
Zmieniając nieco temat: ciekawostka z innego artykułu, w którym autor na poparcie tezy, że MK jest nie tylko super muzykiem, ale i dowcipnym rozmówcą, cytuje jego słowa:”Dave Stewart jest  nowym mengerem mojego studia. Był liderem  „Eurythmics”, mimo to mogę zaufać mu w stu procentach.  Dave jest mężem mojej asystentki Robin, która pracuje dla mnie już 30 lat, i do tej pory mnie nie zwolniła”.
Niemieckie wydanie grudniowego   magazynu Rolling Stone na okładce umieszcza zdjęcie MK, w środku obszerny artykuł pod tytułem” Herr der Finger” (nawiązanie do Władcy pierścieni – niem. Herr der Ringe)  czyli „Władca palców” . To  wywiad - podróż w czasie oparty na 10 piosenkach MK. Artykuł wydaje się być bardziej profesjonalny, niż pisany przez przypadkowych, dyżurnych dziennikarzy.


RE: MK -Down The Road Wherever - Robson - 20.12.2018

(20.12.2018, 08:25)dziadek napisał(a): Jako autor tłumaczenia najpierw chciałbym przeprosić za literówki wynikające z pośpiechu, podaję też  linki  do artykułów.
http://classicrock.net/wp-content/uploads/2018/11/mark-knopfler-down-the-road-wherever-e1542280015235.jpg 
Z tego artykułu pochodzi zdanie: in ›Nobodys Child‹ sucht er nach den Wurzeln für die unermessliche Gier der Babyboomer-Generation,
http://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=21&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwi1oNWT_avfAhUNJlAKHRdxAVg4FBAWMAB6BAgIEAE&url=https%3A%2F%2Fwww.abendblatt.de%2Fkultur-live%2Farticle215809257%2FMark-Knopfler-und-wie-er-Poeseldorf-per-Rad-erkundete.html&usg=AOvVaw2pZLbpULW7c_tdzLGkXWE0
Drugi arytkuł zawierający wywiad z MK pochodzi z Hamburger Abendblatt.
Niestety, oprócz (ciekawych moim zdaniem) wypowiedzi MK ma się wrażenie, że dziennikarka gazety z Hamburga,   chce wyciągnąć od MK pewne jednoznaczne polityczne deklaracje, których ten inteligentnie  odmawia. A szkoda, mogłaby zadać ciekawsze pytania...
Zmieniając nieco temat: ciekawostka z innego artykułu, w którym autor na poparcie tezy, że MK jest nie tylko super muzykiem, ale i dowcipnym rozmówcą, cytuje jego słowa:”Dave Stewart jest  nowym mengerem mojego studia. Był liderem  „Eurythmics”, mimo to mogę zaufać mu w stu procentach.  Dave jest mężem mojej asystentki Robin, która pracuje dla mnie już 30 lat, i do tej pory mnie nie zwolniła”.
Niemieckie wydanie grudniowego   magazynu Rolling Stone na okładce umieszcza zdjęcie MK, w środku obszerny artykuł pod tytułem” Herr der Finger” (nawiązanie do Władcy pierścieni – niem. Herr der Ringe)  czyli „Władca palców” . To  wywiad - podróż w czasie oparty na 10 piosenkach MK. Artykuł wydaje się być bardziej profesjonalny, niż pisany przez przypadkowych, dyżurnych dziennikarzy.

Marku ale masz ten egzemplarz ?


RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 20.12.2018

Oczywiście!


RE: MK -Down The Road Wherever - Robson - 20.12.2018

(20.12.2018, 15:15)dziadek napisał(a): Oczywiście!

Planujesz przekład?


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 20.12.2018

Taka mała dygresja .Dave A Stewart należy do moich ulubionych kompozytorów i producentów.To on założył m in. Eurythmics.
Managerem British Grove Studio jest inny producent Dave Stewart, który wykonuje prace swoja od 14 lat i 6 miesięcy dla różnych studiów .Od 3 lat pacuje dla Knopflera(Lindekin) .Rozumien ,że z tym Eurythmics to tez taki żart ))) ?Poniżej wywiad z tym ostatnim.

http://www.youtube.com/watch?v=2KyhqPY9TiU


RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 20.12.2018

Być może po świętach znajdę trochę czasu na przetłumaczenie artykułu.
 
Cieszę się Darco, że możesz skorygować informacje  przeczytane  w  niem. prasie. (MDR kultur)
Poniżej podaję link do artykułu który tłumaczyłem  i wybrany fragment:  
 
http://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=14&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwi6iPTz967fAhUSNOwKHQIODRMQFjANegQIDhAB&url=https%3A%2F%2Fwww.mdr.de%2Fkultur%2Fmark-knopfler-down-the-road-wherever-100.html&usg=AOvVaw0F3RdZtXFuYtCuh5e8WRgg
 
Doch das ist ein Irrtum: Knopfler ist nicht nur ein interessanter Musiker, sondern auch ein witziger Gesprächspartner. Etwa, was den neuen Manager seines Studios, Dave Stewart, betrifft. Der war früher mal Kopf der Band "Eurythmics" - aber er könne sich trotzdem hundertprozentig auf ihn verlassen, so Knopfler lächelnd.
Dave Stewart ist mit meiner Assistentin Robin verheiratet, die schon über 30 Jahren für mich arbeitet. Bislang hat sie mich noch nicht gefeuert!
Mark Knopfler


RE: MK -Down The Road Wherever - darco - 23.12.2018

Za musicradar.com ciekawy artykuł , MK wspomina m in . co działo sie 40 lat temu z DS
“It was probably fast by a lot of other people’s standards, but I felt as though I had been working all my life towards it,” Knopfler says. “I was 28 when Sultans broke, when that first album burst open all round the world. We were still living in Deptford, and with the record deals back then when you first signed, they wouldn’t give you any money for 18 months. I think they’re still like that today, actually.

“So it was No 1 all over the world, but I didn’t get any money from it for ages, and we were still living there for a good while. But I managed to move up the road after a few years. All those deals get renegotiated, in return for which you give them more albums, that’s how it works. And it slowly edges up to where you get a reasonable royalty.”
Według niektórych standardów odniosłem bardzo szybko sukces, ale w moim odczuciu pracowałem na to całe swoje życie. Miałem 28 lat, gdy wybił się "Sultans of Swing" i ukazał się debiutancki album Dire Straits. Nadal wtedy żyliśmy w Deptford i podpisując pierwszy kontrakt z wytwórnią nie dostawałeś pieniędzy przez 18 miesięcy. Myślę, że nadal sytuacja tak wygląda. Piosenka była numerem 1. na całym świecie, ale nie dostałem za to żadnych pieniędzy przez lata.
Wszystkie te umowy były potem renegocjowane, w zamian trzeba było wytwórni dać więcej albumów, tak to wygląda. Powoli dochodzisz do sytuacji, gdy otrzymujesz należyte tantiemy.


RE: MK -Down The Road Wherever - dziadek - 24.12.2018

Ciekawe, tego nie wiedziałem. Może jeszcze Darco znajdziesz w artykule coś, co warto przetłumaczyć?
A póki co: tradycyjnie zdrowych, radosnych i pełnych (s)pokoju Swiąt Bożego Narodzenia dla wszystkich forumowiczów !!!


RE: MK -Down The Road Wherever - macsa - 24.12.2018

Świetne znalezisko Darco - prosimy o więcej !!